Cypr-dzień 1 i pół

Dlaczego pół? Ponieważ lot miałam w czwartek o 22.30. Wyladowałam o 3 loklanego czasu. I zachodzę w głowę kto i po co organizuje loty w środku nocy. Jak wrócę muszę się dowiedzieć, żeby to zrozumieć. Oczywiście jest to masakra. Ale ok. Wylądowałam. Taxi na lotnisku jest podzielone na strefy. Trzeba zapytać, która jest do Larnaki. Lepiej się upewnić przed ruszeniem ile będzie kosztować. Kierowca potwierdził cenę z netu, 15 euro. Był bardzo miłym człowiekiem. Wniósł mi bagaż aż do recepcji, żeby upewnić sie, że wszystko ok. Hotel Costantiana Beach Apt dokładnie taki jak na zdjęciach na booking.com. Przypomniało mi się jak w Panamie musiałam wyjść na zewnątrz i upewnić się czy dobrze trafiłam :-). Wszystko super tylko nie pomyślałam, że mogą mieć inne wtyczki. Ale wprawnym okiem dostrzegłam w jednym kontakcie przejściówkę. Zazwyczaj dzień w nowym mieście zaczynam od zbadania okolicy. Pierwsze pytanie w recepcji, mapa i mogę ruszać. Pamiętajmy, że nie mam planu. Idę na żywioł. Słońce trochę za chmurami więc postanawiam pojść do centrum. Około 20 minut na piechotę. Z racji tego, że jest po sezonie miasto wygląda na opustoszałe. Cicho, głucho wszędzie. Kawiarnie puste, na plaży pojedyńcze osoby. Z racji tego, że ja nie lubię tłumów taka atmosfera mi pasuje. W centrum okazuje się, że jest masa ludzi i czekają na paradę. Widać, że jest jakieś święto. Tylko dlaczego wszędzie są greckie flagi. Zaczepiam młodą dziewczynę, Marinę. Opowiada mi, że dziś jest Oxy day. Z greckiego Oxy znaczy „no”. W czasie drugiej wojny światowej Grecja powiedziała nie dla Mussoliniego, nie zgodziła się, żeby zajął Grecję i Cypr na swoją bazę wojskową. I Cypryjczycy świętują ten dzień razem z Grecją. Taka wdzięczność Grecji. Stąd te flagi. Jeszcze chyba w żadnym państwie nie widziałam tyle flag obcego kraju. W pochodzie udział brali uczniowie z cypryjskich szkół. 

Moja koleżanka Marina powiedziała mi co warto zobaczyć na Cyprze, co warto zjeść. Bardzo miła dziewczyna.

Po południu postanowiłam udać się na plażowanie. To jakby Ustka poza sezonem. Lubię takie plaże, ciche, spokojne, bez ludzi. Przed zachodem słońca trafiam do cypryjskiego „Sopotu”- Mackenzie Beach. Jest zatoka sztuki, są bary na plaży i lansernia :-). Usiadłam na piwko, żeby posłuchać muzyki na żywo i poobserować jak się bawią Cypryjczycy w dzień wolny od pracy. Niczym się nie różnią od nas. Może więcej palą. 

Na kolację udałam się gdzieś na tradycyjne danie lokalne, Souvlakie, rekomendowana przez Marine. Ok, grilowany tłuszcz to nie jest moje ulubione danie na Cyprze 🙂

O kuchni, cenach napiszę oddzielny post 🙂 jak już trochę się w tym rozsmakuje i wydam trochę Euro.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *